Przejdź do strony kontakt
Przejdź do menu

Wspieraj z nami rodziny

Wspieramy całe rodziny

Pani Agnieszka Jasicka jest samodzielną mamą trzech córek. W tym dziewięcioletniej Zosi, podopiecznej naszej Fundacji. Z powodu powikłań okołoporodowych dziewczynka ma czterokończynowe dziecięce porażenie mózgowe, epilepsję, nie widzi, nie mówi i nie chodzi. Świat poznaje za pomocą dotyku i słuchu. Potrzebuje 24-godzinnej opieki oraz intensywnego wsparcia medycznego, terapeutycznego i psychologicznego.

Dzięki zajęciom edukacyjnym i rehabilitacyjnym prowadzonym w naszym Ośrodku dla Wyjątkowych Dzieci mama Zosi mogła wrócić do pracy. Pani Agnieszka dostrzega efekty terapii. Zosia korzysta z nich między innymi w ramach projektu „Interdyscyplinarna pomoc dla samodzielności”, który realizujemy we współpracy z PFRON-em. Dla samodzielnej matki dużą pomoc stanowi nasze Mieszkaniu Opieki Wytchnieniowej. „Nie wyobrażam sobie już życia zamkniętego w czterech ścianach” – mówi Agnieszka.

Dzięki zajęciom edukacyjnym i rehabilitacyjnym prowadzonym w naszym Ośrodku dla Wyjątkowych Dzieci mama Zosi mogła wrócić do pracy.

Poznaj historię Zosi i pani Agnieszki

Moja ciąża była prowadzona prawidłowo i nic nie zapowiadało problemów. Ale w 31 tygodniu trafiłam na oddział. To było tuż przed długim weekendem majowym. Lekarze zmieniali się na dyżurach i nikt się mną nie zajął od a do z. Doszło do zakażenia wewnątrzmacicznego. Może dałoby się temu zapobiec, ale lekarze zawiedli, dopiero 3 maja wieczorem przeprowadzili cesarkę.

Zosia urodziła się w ciężkiej zamartwicy, z posocznicą. Dostała 1 punkt w skali Apgar, tylko serduszko jej biło. Przez około dwa tygodnie neonatolodzy walczyli o jej życie, o oddech i udało się… Jak wiedziałam, że będziemy wychodzić ze szpitala, to już miałam na dwa tygodnie do przodu umówionych wszystkie specjalistów. Rozpoczęła się mordercza walka o sprawność Zosi. Wiedziałam, że trzeba od razu działać, wdrażać rehabilitację, ćwiczenia. Tylko walka, tylko walka o to, żeby jej po prostu pomóc. Bardzo mnie wspierał w tym mąż, obydwoje działaliśmy… Aż mąż zachorował – nowotwór. Kiedy Zosia miał trzy lata zostałam sama z trójką dzieci.

Wiedziałam, że trzeba od razu działać, wdrażać rehabilitację, ćwiczenia. Tylko walka, tylko walka o to, żeby jej po prostu pomóc.

Przed śmiercią mąż zdążył jeszcze wyszukać dla Zosi Ośrodek dla Wyjątkowych Dzieci

To jest dla mnie bardzo ważne. Po pierwsze Zosia ma tutaj dużo zajęć. Ja bym jej nie zorganizowała takich zajęć w domu. W ośrodku i poza nim jest na bieżąco rehabilitowane ogólnoustrojowo. Są zajęcia, ćwiczenia, które mają usprawnić funkcjonowanie jej układu kostnego, przede wszystkim mięśni, bo porażenie dziecięce powoduje u niej bardzo dużą spastykę, która no niestety deformuje stawy i powoduje ból. Są też zajęcia dodatkowe – terapia wzroku, ćwiczenia z logopedą i integracja sensoryczną w ramach projektu PFRON. Widzę, że leczenie i rehabilitacja pomagają.

Zosia jest dzieckiem, które potrzebuje opieki na co dzień, 24 godziny na dobę.

Zosia jest dzieckiem, które potrzebuje opieki na co dzień, 24 godziny na dobę. Ale cieszę się z tego, jak jest, że nie jest gorzej. Jest bardzo pozytywną dziewczynką. Jak jeździmy do terapeutów, to nie jest tak, że z jednym bardziej lubi ćwiczyć, a z drugim mniej. Po prostu jest taka otwarta. Taka jak ja! Myślę, że ma to po mnie. Mama ją chyba ładuje tymi pozytywnymi myślami. Bo ja cieszę się z tego, co mamy, nie narzekamy i idziemy do przodu!

Mogę się rozwijać zawodowo i odpocząć psychicznie

Poza tym dzięki ośrodkowi, fundacji, zajęciom terapeutycznym Zosi, a także pomocy ze strony mojej mamy miałam czas, żeby wrócić do pracy i odpocząć od tych obowiązków domowych, od opieki. Mogę się rozwijać zawodowo i odpocząć psychicznie. . To jest ważne, bo widzę po koleżankach, które zajmują się dziećmi w domach, że im brakuje tego wytchnienia, wyjścia do ludzi. A to jest człowiekowi bardzo potrzebne.

Taki komfort psychiczny, że Zosia ma bardzo dobrą opiekę, ma leki podane na czas, że jest nakarmiona, wykąpana, że ja nie muszę się martwić o nią, kiedy jestem poza Wrocławiem.

I jest jeszcze Mieszkanie Opieki Wytchnieniowej. Dwa pobyty Zosi w Mieszkaniu były związane z tym, że ja po prostu musiałam z Wrocławia wyjechać. To dużo daje, bo ja mogę w tym czasie naprawdę coś ważnego załatwić i nie muszę Zosi brać ze sobą. Taki komfort psychiczny, że Zosia ma bardzo dobrą opiekę, ma leki podane na czas, że jest nakarmiona, wykąpana, że ja nie muszę się martwić o nią, kiedy jestem poza Wrocławiem.

Na początku tego roku zostałam zaproszona na wesele do Rzeszowa, gdzie z Zosią nie pojadę – to jest kawałek drogi, a poza tym taka uroczystość, podczas której jest głośno - to nie dla niej. Nie chciałabym nikogo obarczać opieką nad Zosią, a i nie każdy będzie umiał się nią zaopiekować. I właśnie dlatego muszę w najbliższym czasie zadzwonić do Mieszkania Wytchnień, żeby na lipiec zaplanować pobyt Zosi, abym mogła spokojnie na tę uroczystość pojechać, podczas gdy w Mieszkaniu Zosia na pewno fajnie spędzi czas.

 

 

Twoje wsparcie ma znaczenie!

To właśnie Twój 1% pomaga nam działać i wspierać rodziny takie jak ta Agnieszki i Zosi.

Twój 1% pozwala nam działać.
To dzięki Tobie!

  • Możemy kupować specjalistyczny sprzęt rehabilitacyjny.
  • Wyposażać sale terapeutyczne.
  • Mogliśmy zaprojektować, wyremontować i urządzić Mieszkanie Opieki Wytchnieniowej,  a dzieci z niepełnosprawnościami mogą liczyć na dodatkowe terapie.
To Twój 1% zapewnia dzieciom, rodzinom i opiekunom lepsze jutro!

Cookies - zasady używania

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce